‚Nic na siłę’, czyli jak porzucić samodysyplinę i zacząć lepsze życie

wkrętka w suszarkęJak zwykle wraz z nowym rokiem wiele osób czyni noworoczne postanowienia. Często związane są one z wprowadzaniem nowych, dobrych nawyków do codziennego życia lub z usuwaniem tych niechcianych, szkodliwych. Stąd dziś chcę się z Tobą podzielić refleksją na temat nawyków. Nie będę bazować ani na naukowych twierdzeniach ani na badaniach czy statystykach. Opowiem o moim doświadczeniu.

Od zawsze miałam przekonanie, że brakuje mi systematyczności. Wydawało mi się, że nie jestem w stanie powtarzać jakiejś czynności każdego dnia, szczególnie jeśli nie jest ona dla mnie niezbędna – tak, jak mycie zębów :). Próbowałam wielokrotnie. Najpierw z nauką języka, potem z codzienną gimnastyką, potem z czytaniem książek co najmniej przez 30 minut dziennie. Nic nie wychodziło. Wydawać by się mogło, że wszystko leży w motywacji. To też. Jeden z najistotniejszych u mnie elementów. Lecz odkryłam jeszcze coś. Kiedy sobie to uświadomiłam, wszystko nagle stało się proste. Zmieniło się też moje przekonanie. Teraz myślę i wierzę i widzę, że nowe dobre nawyki wyrastają w mojej rzeczywistości z wielką łatwością, jeden za drugim, a stare ulegają rozkładowi, stopniowo zanikają. W czym zatem tkwi tajemnica?

Pewnego dnia poczułam, że mam dosyć. Poczułam, że za bardzo siebie lubię, żeby sprawiać sobie takie tortury i zmuszać się i dyscyplinować. Uznałam, że to niepotrzebne i zaufałam swojej intuicji. Zrozumiałam, że wszystko ma swój czas w moim życiu. Jeśli mój umysł, moje ciało, moja intuicja i wszystko we mnie buntuje się przeciwko jakiejś czynności, to jaki jest sens wykonywania jej na siłę? Czy w takiej sytuacji jakakolwiek czynność może przynieść coś dobrego? Nie. Nic na siłę. W moim przypadku kluczem było odpuszczenie. Odpuszczenie i zaufanie do siebie. Wtedy znalazł się też szacunek do siebie. Szacunek do swoich myśli, do swojego ciała, do swojego życia. Szacunek ten zaczął rosnąć. Osiągnął swój poziom, właściwy i wystarczający, bym potrafiła po 8 latach rzucić palenie. Bez większego wysiłku. Bym potrafiła zacząć dbać o zęby i dziąsła 🙂 Bym umiała wprowadzić zdrowe nawyki oczyszczania organizmu z toksyn. Bym była w stanie wprowadzić nawyk medytacji i ćwiczeń fizycznych. Szacunek do życia, który objawił się w pragnieniu rozwoju. Duchowego i intelektualnego. A to pragnienie pociągnęło za sobą kolejne nawyki. Codzienne czytanie książek, codzienne słuchanie jazzu, gra na instrumentach, codzienna nauka hiszpańskiego. I to wszystko dzieje się bez tej okrutnej praktyki, jaką nazywa się samodyscypliną. Jeśli pójdziesz ścieżką zaufania i odpuszczenia, jeśli powiesz sobie: ‘Nic na siłę, a wszystko zdarzy się w swoim czasie’, jeśli zaakceptujesz to, co jest, z łatwością wprowadzisz nowe nawyki, usuniesz stare i zrealizujesz wszystkie noworoczne postanowienia. Tego Ci życzę. Trzymam kciuki.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inspiracja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s